^
Zawsze trafi się jakiś psychol

Usiadłam z litrową sangrią na Barceloneta Beach. Zanim przeszłam na piasek, wysłuchałam koncertu gwiazd plażowej estrady. Uwielbiam muzykę i gapienie się na morze. Na rękę było mi wyłączenie spotify na telefonie. Niedługo miała mi paść bateria. 

Na popularnej plaży zebrał się niezły tłumek. Niektórzy kąpali się w lodowatej wodzie, spora grupka upodobała sobie paddleboarding, inni zaczynali imprezę. Wzięłam kolejny łyk przepysznego wina z butelki plastikowej i w tym samym momencie dosiadł się do mnie jakiś koleś. 

– Cześć, jak masz na imię? – Zagadał. 
– Kasia, a Ty? 
– Jakiś koleś. 
– Ach, to piękne imię – Odpowiedziałam (żartuję). 
– Mogę z Tobą posiedzieć? 
– Nieee, dzięki. Dobrze mi samej. 
– Skąd jesteś? 
– Z Polski. 
– Tam siedzą moi znajomi. Może się przyłączysz?
– Nieee, dzięki. Chciałam posłuchać muzyki i pobyć sama. 
– Blablablablabla – W końcu poszedł. 

Po 5 minutach dosiadł się kolejny koleś. 

– Cześć, jak masz na imię? – Zagadał. 
– Kasia, a Ty? 
– Psychol z plaży. 
– Ach, to piękne imię – Odpowiedziałam (żartuję). 
– Wiesz co, jechałem metrem i nagle pomyślałem, że wieczór jest taki piękny, że pojadę na zachód słońca na plażę. 
– Dobry pomysł.
– Skąd jesteś?
– Z Polski, ale mieszkam na Bali. 
– Ja normalnie mieszkam w Bangkoku. Kocham Bangkok! Mój tata pochodzi z Portugalii, a mama z Fidżi. Opowiem Ci historię. Mieszkaliśmy w Nowej Zelandii. Bardzo chciałem coś zmienić. Postanowiłem, że rzucę monetą zanim pójdę do pracy. Orzeł – idę do pracy, reszka – jadę na lotnisko. Wypadł orzeł i pomyślałem sobie, że wcale nie chcę iść do pracy. Pojechałem na lotnisko. Zostawiłem wszystko. Miałem na bilet i niewiele pieniędzy na koncie. Na miejscu zapytałem, gdzie mogę dokonać rezerwacji. Skierowali mnie gdzieś i poprosiłem o lot w jedną stronę obojętnie gdzie. Było to Bali. 
– No nie gadaj. – Przerwałam psycholowi opowieść. – Czasami wydaje mi się, że ludzi przyciąga tam jakaś magia. 
– Słuchaj dalej. – Powiedział zniecierpliwiony. – Wsiadłem do samolotu. Bez niczego. Nie miałem żadnej torby. Usiadłem koło dziewczyny z Niemiec i zaczęliśmy gadać. Opowiedziałem jej o tym w jaki sposób trafiłem na lotnisko. Powiedziała, że musi to przetrawić. W końcu ochłonęła i postanowiła mi pomóc z noclegiem przez pierwszy tydzień. Moi rodzice nie wiedzieli, gdzie jestem. Zgłosili sprawę na policję. Później po telefonie do mamy mój tata przesłał mi pieniądze. Po jakimś czasie zacząłem sobie radzić. 
– Myślałam, że moja historia jest ciekawa, ale Twoja to przebiła. Lubię takich ludzi.
– Mam dużo szalonych historii. W Tajlandii stworzyliśmy coś na kształt rodziny. Był tam taki Dave, który poleciał do Indii. Raz do niego zadzwoniłem. 

– Co tam Bro? – Mój rozmówca zaczął udawać, że gada przez telefon.
– A nic, jestem w Kamasutra Temple. 
– Kamasutra Temple? Brzmi zajebiście! 
– Wiadomo. Przyjeżdżaj. 
– Wsiadłem do samolotu i dołączyłem do niego. Dzisiaj potrafię doprowadzić kobietę do orgazmu nie wkładając penisa. 

– Faktycznie brzmi ciekawie. Może kiedyś się tam wybiorę. 
– Najpierw posłuchaj. Wchodzę tam, a oni informują mnie, że w trakcie pobytu muszę zachować seksualną wstrzemięźliwość. Zapytałem przyjaciela, dlaczego mnie tak wrobił, a on się tylko śmiał. Poszedłem na pierwsze spotkanie. Prowadzący powiedział, że seks jest zły i nie należy go uprawiać. Na drugim było już lepiej. Seks jest dobry, jeśli kogoś kochasz. Trzecie spotkanie było zorganizowane pod hasłem seks jest zajebisty i powinniśmy uprawiać go jak najwięcej. Zgadnij, którego prowadzącego wybrałem? 

Rozmawialiśmy jeszcze około godziny. Na początku było bardzo interesująco i zabawnie, a później w każdym zdaniu zaznaczał, że jest zajebistym kochankiem. 

– Muszę iść. Bateria mi niedługo padnie. – Zakomunikowałam. 
– Chodź ze mną. Moi znajomi robią imprezę. 
– Nie dzięki. Umówiłam się już z Włochem i jego znajomymi. 
– Idziesz do tego kolesia, który do Ciebie wcześniej zagadał! – Powiedział oskarżycielskim tonem. 
– Nie idę do tego kolesia. Powiedziałam, że mam już plany. 
– Zrujnowałaś cały wieczór! 
– Ok, lecę. Miło Cię było poznać. – Na chwilę udało mi się odejść, ale Pan psychol mnie dogonił. 
– Karma Cię dopadnie! – Zaczął krzyczeć, co spowodowało, że wszyscy zaczęli się na mnie patrzeć.  – Zrujnowałaś mi wieczór. Przez Ciebie mam teraz zły humor. Tak dobrze nam się gadało i wszystko zepsułaś.
– Słucham? Rozmawiałam z Tobą na plaży, ale chcę spotkać znajomych. Było miło. Cześć. – Koleś wydał mi się wręcz niedorzeczny. 
– Idziesz do tego kolesia z plaży! 
– Tak, idę do tego kolesia. Cześć. – Pożegnałam się i odeszłam, ale to jeszcze nie był koniec. Podchodził i odchodził. Po kolejnych 5-10 minutach w końcu się odpierdolił. 

Zwykle zalecam otwartość i ufność, ale nie przegapcie znaków. Zawsze może napatoczyć się jakiś psychol.

0 Comments

Submit a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Perspektywa

Perspektywa

Znaczna część osób, które nie odwiedziły Dominikany ma w głowie obraz rajskich plaż z palmami. Nie uchwycisz w tym...

Paranoja porażki

Paranoja porażki

Absolutnie kocham nasz kraj i jestem dumna ze swojego pochodzenia, ale denerwuje mnie podejście, które szaleje w nim...

Singapur

Singapur

Do Singapuru leciałam z gorączką i kaszlem. Na lotnisku pojawiłam się tuż przed wylotem. Tego dnia rozważałam różne...