^
Jak to się stało, że zamieszkałam na Bali?

To był sobotni poranek, a ja płacząc wyrzuciłam walizkę z szafy. Ręką zgarniałam z półek wszystkie ubrania. Otworzyłam szuflady i dawałam upust swojej złości. 5 minut wcześniej dowiedziałam się, że moje dotychczasowe życie chyli się ku upadkowi.

– Zrujnowałeś mi życie! – Krzyknęłam i uderzyłam w twarz delikwenta.

W mieszkaniu panował kompletny chaos. Wszystkie moje rzeczy walały się po podłodze. Spontanicznie upychałam niektóre do mojej walizki. W towarzystwie koleżanki pojechałam do siostry. Tam otworzyłam laptopa, aby zarezerwować mój pierwszy lot ku wolności.

Na Bali panuje przekonanie, że wyspa ściąga magiczną mocą poszczególnych ludzi. Tych, którzy powinni się tu znaleźć. Inni z kolei są wyrzucani. Wielu zgodzi się, że karma działa tu nienagannie. Mnie Bali ściągnęło poniekąd siłą.

Tydzień później wsiadałam do samolotu na Filipiny.

– Czy masz bilet wylotowy z Filipin? – Zapytała Pani z obsługi.
-Tzn.?
– Na Filipiny nie można polecieć z biletem w jedną stronę. Musisz mieć bilet wylotowy. W przeciwnym razie nie możemy Cię wpuścić. – Powiedziała, a moją twarz zalał czerwony rumień.
– To niemożliwe, że właśnie przeprowadzam się drugi koniec świata, a skończę w Niemczech. – Pomyślałam.
– Zdążysz jeszcze coś zarezerwować. Może być cokolwiek. – Zachęciła, kiedy mnie samą od dobrej minuty ogarniała panika. Przeprowadzka była stresującym wydarzeniem. Okazało się, że miałam wpadkę już przy drugim przystanku.

Drżącą dłonią sięgnęłam po telefon. Otworzyłam Skyscanner, jednocześnie obserwując ludzi wsiadających do samolotu. Poddałam się po 5 minutach. Zadzwoniłam do jedynej osoby, która była w stanie to bardzo szybko załatwić – sprawcy całego zamieszania. Po kolejnych 5 minutach na mojego maila doszło potwierdzenie lotu na Bali.

Mijał miesiąc od mojego pobytu na Filipinach. W międzyczasie odwiedziłam Kambodżę, co pozwoliło mi zrozumieć, że życie w podróży jest bardziej ekscytujące, niż rajskie plaże i wodospady wyspy Siquijor.

-Wykorzystam ten bilet. – Pomyślałam.

Spakowałam walizkę i poleciałam na Bali. To była największa przygoda w moim życiu. Znalazłam miejsce, do którego pasuję, należę, ale podróż wzywała. W kolejnych miesiącach odwiedziłam Tajlandię, Polskę, Majorkę, Kanadę, Dominikanę. Przez cały ten czas tęskniłam za domem. Bali na krok nie odstępowało moich myśli. Na wyspę przeprowadziłam się w grudniu 2018 roku.

0 Comments

Submit a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Batur

Batur

Pierwsza w nocy, a ja dopiero skończyłam pracę. No cóż, gdzieś przeczytałam, że wejście na Batur jest na tyle lajtowe,...