^
Wszyscy umrzemy
Motywacja

Jedna z podróżniczek opublikowała post dotyczący naturalności w social media, gdzie zastanawia się czy idzie tą drogą czy zboczyła. Czy w ogóle ludzie są w stanie ową naturalność utrzymać. „Naturalnym jest, że na niektóre tematy nie chcemy się wypowiadać. Naturalnym jest to, że nie zawsze nasze myśli są tak czyste, a nasze działania tak etyczne i ekologiczne jakby… No właśnie. Jakby wymagali tego odbiorcy i otoczenie”. – Napisała na swoim Instagramie.

U mnie jest trochę inaczej. Po pierwsze nie pozwolę Wam niczego ode mnie wymagać. Nawet mojej rodzinie na to nie pozwalam. Po drugie, nie unikam tematów, które ktoś może uznać za moje wady. Zbudowałam fanpage na moich przywarach. Nie ukrywam, że jestem rozwiązła, nie stronię od używek, lubię mięso, większość czasu spędzam na imprezach, nie zatajam tych dla wielu najgorszych faktów z mojego życia. Czy to jest dołujące, że są osoby, które mnie oceniają? Czy męczy mnie fakt, że nie staram się kreować na nieskazitelną?

Mam dni, kiedy wstaję rano i mam ochotę usunąć Facebook’a, Instagram i żyć sama dla siebie. Następnego dnia budzę się z myślą, że skoro jestem fajna, to inni powinni się o tym dowiedzieć. Lubię też pisać. To poniekąd zebranie myśli do kupy. Poniekąd terapia. Podróżnicy, którzy najdłużej nie wracają do domów czegoś szukają, a temu towarzyszą eksperymenty i otwartość. Ja staram się dostać odpowiedzi na moje pytania. Tak, teraz mam pytania dotyczące celu naszego istnienia, bo z życiowymi dramatami zwyczajnie zaczęłam się godzić. Żyjąc w przeszłości lub nawet w przyszłości zmarnuję chwilę, która trwa właśnie teraz. Imprezy i odpowiednie środowisko otwierają mi oczy. Sprawiają, że nie czuję się wyobcowana lub psychicznie chora. Uważam, że to środowisko jest znacznie inteligentniejsze, ciekawsze i bogatsze w rozmaite doświadczenia.

Uwaga, wszyscy umrzemy. Tak, kurwa wszyscy. Niektórzy wcześniej, inni później. W głowach tkwi myśl, że każdy dożyje jesieni życia. Stąd po ulicach i w social mediach bierze się tyle nienaturalnych osób. Podporzadkowanie swojej codzienności cudzym opiniom jest wręcz skandalicznie śmieszne. Co zmienilibyście, jeśli okazałoby się, że został Wam tydzień życia?

Przykłady: Jasiu chciał zostać astronautą. W szkole powiedzieli mu, że nigdy tego nie osiągnie. Wystraszył się, że mu się nie uda i został mechanikiem.

Kasia chciała podróżować, ale usłyszała, że najpierw musi skończyć studia i zrobić karierę. Przeżyła załamanie nerwowe i przeprowadziła się na Filipiny. W końcu może powiedzieć, że żyje. Bywa niestabilnie, hardcorowo, męcząco, dołująco, ale robi to, co czuje.

Boimy się już: śmierci, choroby, porwań, kradzieży, morderstw, duchów, zombie, złych wiadomości, wypadków, wirusa COVID-19, że nas zwolnią z pracy, że weźmiemy kredyt i nie będziemy potrafili go spłacić, że kiedyś dostaliśmy deską w trakcie surfingu w plecy, że nie spełnimy czyichś oczekiwań. No i generalnie życia. Czego najmniej powinniśmy się bać? Bycia sobą. Na czym powinniśmy polegać? Na naszej intuicji.

Tekst, który zacytowałam pochodzi od w moim mniemaniu naturalnej podróżniczki. (Nigdy jej nie poznałam, ale mam takie przeczucie). Pokazujemy światu tyle, na ile wystarczy nam odwagi. Ja nigdy nie przyznam, że potrafię się popłakać, kiedy na filmie krzywdzą staruszka. Rzadko dzielę się swoją wrażliwą stroną, żeby nie wyjść na mięczaka.

0 Comments

Submit a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

„Real Housewives”

„Real Housewives”

Ostatnio włączyłam Netflixa. Przed moim pobytem w Polsce nie miałam na to ani czasu, ani ochoty. Miałam prawdziwe...

Batur

Batur

Pierwsza w nocy, a ja dopiero skończyłam pracę. No cóż, gdzieś przeczytałam, że wejście na Batur jest na tyle lajtowe,...